RSS
 

Smutek, czyli dlaczego Duża dziwnie się dziś ubrała…

12 sie

Dzisiaj pierwszy raz widziałem, jak Duża wygląda bez uśmiechu. To nie było długo, ale wyglądało dziwnie. Nie wiedziałem, dlaczego tak było, Mateusz też mówił, że dziwna sprawa. Dopiero jak wrócił Duży, to się okazało. Duża powiedziała, że odszedł jakiś Robin Łiliams i miała wtedy taki inny głos. To chyba był ktoś ważny, a ona powiedziała do Dużego, że czuje smutek i nie umie go z siebie zrzucić.
Czy smutek to jakieś ubranko, że nie mogła go z siebie zrzucić? Może za małe jakieś, czy coś? I dlaczego ten smutek założyła na wieść o Robinie Łiliamsie? Kiedyś zapytam ją o to, bo nigdy jej takiej nie widziałem, a znamy się już przecież całkiem długo.
Tymczasem spróbowaliśmy z Mateuszem ją rozweselić, ja się uśmiechałem, Mateusz gadał (ten to w ogóle gada jak najęty, ciekawe, kiedy zacznie się tu udzielać! Gaduła jeden!) i chyba nam się udało, bo się uśmiechnęła, ale potem jeszcze słyszeliśmy jak mówiła, Robin Łiliams to, a tamto. Najdziwniejsze było, gdy powiedziała na głos „O, kapitanie, mój kapitanie” – no tego to już zupełnie nie zrozumieliśmy obaj. Myślę, że ten dzień trzeba będzie zapamiętać i ją kiedyś o niego zapytać. O tego Łiliamsa Robina i o tego o, kapitanie . Tylko chyba musimy poczekać z pytaniami, aż wyrośnie z tego ubranka, które nazywa się smutek. Swoją drogą, mam nadzieję, że nam nigdy nie kupi takiego ubranka, bo musi być bardzo niewygodne, skoro tak dzisiaj kiepsko w nim wyglądała.

Powiedziała jeszcze dziś, jak już zasypialiśmy, że trzeba pamiętać Robina Łiliamsa. Nie wiem dlaczego, ale zapytam kiedyś, a skoro trzeba pamiętać, to trzeba. W końcu ona wie. Się zna. Robin Łiliams – my też będziemy pamiętać.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Tags: , , , ,

Dodaj komentarz