RSS
 

Bąk i uśmiech, czyli sztuka podrywu..

13 sie

Dzisiaj rano Duży z Dużą śmiali się, chyba z nas. Ale to nie było niemiłe. Tylko mówili jakieś dziwne rzeczy. Że ja filtruję czy flirtuję, czy jakoś tak, ale chyba filtruję. Duża stwierdziła nawet, że nie potrafię się zdecydować, czy mam podrywać na uśmiech czy na bąki. Właśnie tego nie rozumiem – co podrywać? Uśmiechem da się coś poderwać do góry? No a bąkiem to naprawdę.. dziwne rzeczy mówią. A w ogóle to oni jakoś tak niedzisiejsi są chyba, bo co Mateusz albo ja puścimy NIECHCĄCY głośno bąka, to oni się śmieją, że dźwięki puszczamy jak starzy. Ciekawe jak oni sobie radzą w tym temacie. Melodyjkami, czy jak? Może dlatego się śmieją, bo my jeszcze nie umiemy melodyjkami? Czy to nasza wina, że tak głośno nam to wychodzi?

A tak poza tym, to co to znaczy to filtrowanie? Czy oni zawsze muszą używać takich niezrozumiałych słów?!

Tak samo było później. Znowu byliśmy w tym miejscu, co się szpital nazywa. I znowu ta sama Duża nas oglądała, wykręcała, mówiła do nas różne rzeczy. I inna Duża stwierdziła, że Mateusz z nią filtruje , bo do niej gadał. A on jej wtedy mówił, właściwie to jej spokojnym tonem obwieszczał, że jak znowu zrobi mu ból na główce to on tam kiedyś wróci i jej takiego boksa odfanzoli, że tego.
Bo okazuje się, że ten boks to fajna sprawa – piastką uderzasz i nikt ci nie podskoczy. Niechcący takiego boksa dałem naszej Dużej dziś rano i tak się dowiedziałem co to jest, bo skomentowała to do naszego Dużego.

No i ta inna Duża chyba Mateusza nie zrozumiała, bo oczywiście wzięła nas i zrobiła znowu ból na główce. Że niby jakiś krew musi być zabrany, czy coś. A czy ona nie może sobie tego krewa brać od siebie? Musi od nas? To się kradzież nazywa! Protestowaliśmy, ale nikt nas nie słuchał, a nasz Duży to nawet nas trzymał i jej pomagał. No ale na niego gniewać się nie możemy, bo oboje z naszą Dużą wyglądali, jakby im źle było, a do tego, chyba tamte inne im kazały. Nie wiem czemu ich słuchali, ale chyba musieli. W każdym razie ta inna Duża sobie grabi i to ostro. Kiedyś jej pokażemy. Na razie wygrażaliśmy się tylko piąstkami, bo chyba jednak na razie na więcej nie mamy szans.

Te inne Duże to dzisiaj na początku i później się nami zachwycały, że tacy wielcy już jesteśmy. My wielcy? To jakie one są? Ciekawe, czy jest na to jakieś słowo?
W każdym razie nasza Duża się śmiała i mówiła, że mafia osiedlowa z nas wyrośnie. Co to jest mafia?
A jak inna Duża powiedziała, że Mateusz ma dużą klatę, to nasz Duży powiedział, że Mateusz poszedł w masę, teraz pójdzie w rzeźbę a oni już dla niego szukają złotego łańcucha na szyję i sygnetu na palec. Na to inna Duża spytała, czy już ma się bać. To chyba najbardziej niezrozumiałe zdania, jakie do tej pory powiedzieli. Mateusz patrzył na nich ze zdziwieniem, bo nikt go nie pytał, czy chce jakiś łańcuch. Nie wiemy czy to jakieś ubranko czy co. I dlaczego miałby coś zakładać na palec? Czy o chodzi o tę mafię? Muszę ich o to kiedyś zapytać. O mnie za to Duża powiedziała, że ja może w masę nie idę ale w smukłość. Masa to chyba znaczy, że rośniemy, to chyba dobrze? I jak to ja nie idę w masę? A kto ciągle gada, że ja robię się coraz cięższy? Dzisiaj Duży to już nawet mówił, że musi sobie rękę wzmocnić, bo mu ciężko. I kto tu nie idzie w masę?! Tylko jeszcze nie wiemy co to jest ta mafia i ta rzeźba. Może chodzi o to, że jak rośniemy to ładniejemy?
W sumie mafia i rzeźba to całkiem ładne słowa. I skoro inna Duża miała się bać, to może warto się tym zainteresować?
Jak następnym razem znowu tego krewa będą nam chcieli zabrać, to im powiem „mafia, mafia! rzeźba! rzeźba!”. Może się odczepią?

Dziś wieczorem poćwiczę na naszych Dużych. Mafia! Mafia! Rzeźba! Rzeźba!

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Tags: , , , ,

Dodaj komentarz