RSS
 

Koty, bunt, szkoła i naiwność, czyli ja też mam coś do powiedzenia…

14 sie

ilustrFilip już tyle się nagadał, że i mnie, Mateusza naszło. Nasza Duża mówi często do mnie tak dziwnie – Mateuszek Skarbeuszek. Nie wiem czy to nasze nazwisko czy co. A Nasz Duży to mówi na nas Podgrzybki – co to jest? Często mówi, że położy podgrzybka do wózka i pojedzie na spacer. Dziwne, nie? Filipek zastanawiał się kiedyś co to jest wózek – to chyba ta inna kuweta, w której nas zabierają na ten dwór co go spacerem nazywają. Wszystko tu jest takie skomplikowane. Filip ma rację, że Wielka Woda była o wiele łatwiejsza do pojęcia. Snuł się człowiek, to coś kopnął, to zahaczył, ale nie było aż tylu rzeczy dziwnych, nowych…

A ja już wiem, jak Koty ma na imię, i jeden i drugi. Jeden Koty to ma na imię Cipcip a drugi Taśtaś. Bo jak Duża je woła to często woła „Kotyyyyy Cipcip, Taśtaś!” Nie wiem, który jest Cipcipem, który Taśtasiem, bo one najczęściej albo przychodzą razem, albo wcale. Kiedyś się dowiemy, który jak ma dokładnie na imię. Filip mówi, że ładne te imiona. Tylko nie wiem, dlaczego jak Duża woła „kotyyyy Cipcip, Taśtaś”, to Duży wtedy często mówi takim niskim głosem: „Do lwa, kurka, do lwaa?” – kiedyś musimy ich o to zapytać, bo Filipek też nie wie o co chodzi. Co to jest ta lwa?

Duży czasami nazywa mnie buntownikiem z wyboru. Mówi, że często protestuję i nie dam sobie w kaszę dmuchać. Serio – Filip ma rację, że oni czasami dziwnie mówią. Owszem, buntuję się, bo jak chcą mi robić krzywdę, na przykład ubrać mnie, to co mam robić? Uśmiechać się i tego, dziękować? Czy oni nie widzą, że ja bardzo, BARDZO nie lubię być ubieranym? Wciskają człowieka w te ubranka, a ja wolę samą pieluszkę, albo najlepiej być bez niej. Wtedy można tak fajnie postrzelać w nich sikami i nie tylko… Filip chyba nie ma nic przeciwko ubieraniu go, ale on chyba się po prostu poddał. A ja nie! Będę walczył, aż oni się poddadzą. Kiedyś muszą, no nie? Jak ja ich kiedyś ubiorę, to popamiętają!
Albo jak muszę czekać tę ich „sekundę” na jedzenie. Strasznie długa ta sekunda, obaj tak uważamy. Musimy stanowczo ich nauczyć, że nie powinno się zwlekać z jedzeniem. Oni chyba tego nie wiedzą, może nie lubią jeść i myślą, że my też? Ja tu już czekam, całkowicie gotowy na moją butelkę, a oni jeszcze „chodź, kochanie, mamusia zmieni ci pieluszkę”… No i jak mam się nie wydrzeć? Stanowczo mówię im, że najpierw jedzenie, potem pieluszka, ale nieeee… Muszą po swojemu. Albo już, już mam dostać jeść a tu Duży najpierw mi pod bródką rozkłada jakieś coś, na co mówi tetra – czy to takie ważne, żebym miał tetrę pod bródką? Jak chcę jeść, to chcę jeść! A potem oni narzekają, że ja robię jakiś bunt na bałnty czy coś.

Ale najdziwniejsze, to jest jak mnie kąpią. Bo wtedy tak dużo do mnie mówią, że urosłem, że się w wanience nie mieszczę, że pójdę do szkoły. W wanience to się zgodzę, że się nie mieszczę – chciałem ostatnio pofikać i nie dało się. Duża zarobiła z pięty w nos, wesoło było. Przynajmniej mnie. :)
Ale ta szkoła… gdzie oni mnie chcą wysłać? Ja dopiero co przyszedłem do nich z Filipkiem, a oni już chcą nas w inne miejsce wysłać? Nigdzie się nie ruszam! Pewnie tam też tego krewa nam będą chcieli zabrać, bo ta szkoła to brzmi jak szpital i ja się nie zgadzam! Tak im boksa przyfasolę, że się nie pozbierają. A niech tylko napatoczy mi się ta inna Duża, co wczoraj nam krewa zabierała. Już mówiłem Filipkowi, że następnym razem się nie damy. Musimy zaatakować pierwsi. Jestem dzisiaj w bojowym nastroju, ale nie zawsze tak mam.
Bardzo lubię rozmawiać z moimi Dużymi, chociaż oni najczęściej mnie nie rozumieją. Gadają do mnie wtedy jakieś głupoty, a ja się śmieję z nich. Duży to chyba myśli, że ja się do nich uśmiecham, ale co ja go będę z błędu wyprowadzał? Jeszcze się zbuntuje i nie da mi jeść.

Ciekawe, czy Cipcip i Taśtaś czasami się buntują. Może mają jakieś sposoby na Dużych, których my jeszcze nie znamy. Chyba czas się tym zainteresować.
Filipek ma rację – musimy być czujni. Nigdy nie wiadomo, co Duzi wymyślą znowu. Chociaż są kochani, strasznie chyba nas lubią, bo często nas przytulają i całują, ale jednak Duzi, to Duzi. A my, Fircyki musimy trzymać się razem.
I dalej udawać, że się wzajemnie nie widzimy, to chyba skutkuje. Tak jak Cipcip i Taśtaś udają, że się nie lubią. Duzi święcie w to wierzą. Ech, ta Duża naiwność. :)

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Tags: , , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~muzyk

    10 września 2014 o 07:40

    Pełna profeska :-)

     
    • FwG

      5 listopada 2014 o 07:31

      No ba:)