RSS
 

Cztery łóżeczka i leżaczek, czyli jak niektórym w głowach się przewraca…

20 sie

Dowiedziałem się ostatnio z Filipkiem, że te kuwety, co nas w nich trzymają, noszą i wożą, to mają różne nazwy. Jest kuweta – fotelik, jest kuweta – wózek, a w niej są dwie mniejsze, co się gondola nazywają, a do tego są też kuwety, co się nazywają łóżeczka. Strasznie dużo tych różnych kuwet jest i zastanawiamy się z Filipem, jak to możliwe, że Duzi się nigdy nie mylą? A dodając do tego jeszcze to, że oni też pewnie mają swoją kuwetę do spania i koty mają swoje kuwety (podsłuchałem kiedyś, jak Duży mówił do Dużej, że kuwety kocie trzeba sprzątnąć), to tych kuwet jest u nas naprawdę dużo.

Wczoraj Duża stwierdziła, że „w głowach się im poprzewracało! Kto to widział, żeby na dwoje dzieci były cztery łóżeczka!”. Nie wiem komu się w głowach poprzewracało i co. Duży mówi, że to praktyczne, bo po co biegać z fircykami na drzemki na górę, skoro można je mieć na dole, na oku. No ja też myślę, że bieganie może być męczące. Tym bardziej, jeśli chcieliby biegać z nami- przecież my nie umiemy!

Wychodzi na to, że te łóżeczka, to dla nas, czyli my jesteśmy te dzieci, o których oni tak często mówią. A my już myśleliśmy, że oni o czymś innym… a tu taka niespodzianka- obgadują nas, gdy myślą, że nie słyszymy. Teraz naprawdę dużo się wyjaśniło. Tylko nadal nie rozumiem tego przewracania w głowie – co się przewróciło i dlaczego? Czy to źle, że mają tyle łóżeczek w domu? Duża czasami się śmieje, że gdyby były czworaczki, to byłoby osiem łóżeczek. Muszę ją kiedyś zapytać, co to jest czworaczki. I czemu tego nie mamy, bo brzmi fajnie.

W ogóle to od paru dni próbuję Dużym powiedzieć, że stanowczo nie życzę sobie kładzenia mnie na pleckach. O wiele bardziej wolę, jak mnie noszą, bo wtedy widzę dużo więcej. Ale Duży wcale mnie nie rozumie, bo odpowiada mi na moje wywody, czasami jak głupi gada dziwacznie, a potem znowu kładzie mnie na plecki! Czy oni nie rozumieją tak podstawowej rzeczy? Już czasami nie wiem, jak mam z nimi rozmawiać. Ciekawe czy on by był zadowolony, jakby mu tak kazali często leżeć…

Ten leżaczek, to też ciekawa sprawa. Filip mówi, że na początku, to nie mógł wyrobić. Gra mu toto, dynda coś przed oczami, człowiek się buja i nic nie kuma. Ale teraz mówi, że jednak to jest fajne, lubi coraz bardziej i denerwuje się, gdy go na leżaczku nie sadzają. Podejrzewam, że mu czegoś do mleka dosypali, bo tak nagle zmienił zdanie…

Naprawdę z Dużymi lepiej uważać…jeszcze mi czegoś dosypią i okaże się, że jednak lubię leżeć na pleckach i spać.
Tym bardziej, że Duża ma jednak ten sposób na mnie – głaszcze mnie po nosku i ja nie umiem nie zasnąć. Powiedziała nawet do Dużego, że sprzeda ten sposób mojej żonie. Nie mam pojęcia co to ta żona, czemu ma jej sprzedać sposób na mnie, ale wiem jedno – muszę znaleźć sposób na Dużą. Bo jak tak dalej pójdzie, to nie będę miał z nią żadnych szans.

Z Dużą w końcu nie ma żartów. Pogłaszcze taka człowieka po nosie i ten odpada. Lepiej jej nie podskakiwać..

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz