RSS
 

Nowa ciocia, wymiękanie i przełamywanie, czyli jak osiągać swoje cele…

25 sie

A dzisiaj, to była u nas w odwiedzinach taka zupełnie nowa Duża, też nazywana Ciocią. Przyjechała z tą Dużą, co jest naszą Babcią. Babcie mamy chyba dwie, z tego, co zdążyliśmy się zorientować. Obie często nam mówią, że jesteśmy taaacy ładni i fajni. Chyba chcą się upewnić, że zapamiętamy to na długo. Nie wiem już, jak mam im wytłumaczyć, że to jest przecież oczywiste. Skoro tyle osób tak lubi na nas patrzeć, uśmiecha się do nas i zachwyca się nami, to chyba coś jest na rzeczy, no nie?
Ale ogólnie, to Babcie są świetne. Noszą nas, jak nasza Duża wymięka (Ona mówi, że wymięka, nie wiem dlaczego, ale coś mówiła o plecach ostatnio. Co mają plecy do nas?). No i te Babcie, to dużo do nas mówią, tak jak nasi Duzi i w ogóle, fajne są. Ale nie o tym miałem mówić.
Bo dzisiaj, jak była u nas nasza Babcia z tą Nową Ciocią, to Filip postanowił zrobić to, co mnie się nie udało jakiś czas temu. Przełamać Dużych, żeby nosili nas ciągle, a nie tylko często. Ja próbowałem, przyznam, że byłem z siebie dumny, bo udało mi się tak mocno ich wystraszyć, że raz faktycznie długo mnie nosili. Podobno zrobiłem się siny i czerwony z jakiejś histerii, czy coś. Nie wiem czy to jest to, o czym ja myślę, ale właśnie miałem nadzieję, że zauważą, jak BARRRRDZO nie chcę być kładziony do kuwety, żeby leżeć. I faktycznie zadziałało. No, ale potem Duża wynalazłą na mnie ten sposób, że daje mi smoka i głaszcze po głowie i tuli tak, że największy twardziel by też wymiękł. Bo to wymięka, to chyba znaczy, że się poddaje, czy coś. No i ja też musiałem się poddać, ale spoko, znajdę na nią sposób.
I dzisiaj, jakiś czas od mojej akcji, Filip postanowił zaatakować. Uznaliśmy, że Duzi już pewnie nie pamiętają mojej próby, więc może uda się wziąć ich z zaskoczenia. Trzeba przyznać, że Filipek to też nie lada zawodnik. Co go kładli, to się wyginał i darł, aż sam patrzyłem lekko zdziwiony, bo nie wyglądał na takiego rozdartego nigdy dotąd. I Duża z Babcią i Ciocią nosiły go, rzeczywiście wszystko działało. I już się cieszyłem, do tego stopnia, że nawet pogadałem sobie z tymi dziwnymi kolorowymi cosiami co wiszą mi nad łóżeczkiem, gdy nagle Duża mówi: „aaaa to chyba to samo, co Mateusz robił jakiś czas temu, gdy chciał być cały czas noszony!”. Zbladłem. Zatkało mnie i poczułem co to znaczy wymiękać. A Filip zwątpił i z tego wszystkiego biedak usnął. Ta nowa Ciocia się nie zniechęciła, uśmiechała się do nas cały czas i miła była. Ciekawe, czy po akcji Filipka jeszcze do nas wróci. Mam nadzieję, że tak, bo w sumie nie zdążyłem sobie z nią pogadać za dużo. Zajęty byłem obserwowaniem poczynań brata.
W każdym razie, Filip przystąpił do kolejnego ataku tuż po naszej kąpieli, ale chyba jednak Duża i na niego znalazła sposób. Obawiam się, że ona posiada jakieś dziwne umiejętności. Ciekawe czy z naszym Dużym i z Babcią też tak robi, że pogłaszcze i odpadają? Albo czy tak „pacyfikuje” jednego i drugiego Dziadka?
Podstępna z niej bestia, ale nawet jeśli pokona nasze próby przełamania jej, znajdziemy na nią sposób. Prędzej czy później… wymięknie tak, jak nigdy dotąd. :)

A ci Duzi, co na nich Dziadek się mówi, to zupełnie inna bajka, którą opowiem niebawem. :)

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz