RSS
 

Banan, dżender i jesień, czyli ten świat troszkę jakiś ciasny…

06 paź

O jaaaaaaaaaa! Nie uwierzycie! Brokułała jest niezła, japko najlepszejsze, ale banana!… Dzisiaj dostaliśmy bananę! I ona była taka dobra, że japko to chyba jednak nie jest moje ulubione. Chociaż.. Czy można lubić dwie rzeczy tak samo? Chyba można, bo obaj z Matim nic nie wypluliśmy. A japka też nie wypluwamy. A ja myślałem, że mnie już nic nie zaskoczy.. Taka niespodzianka! Mam nadzieję, że Duża z Dużym często będą nam dawali bananę i że częściej nas tak miło zaskoczą.

Duży w ogóle mówi ciekawe rzeczy od wczoraj. Że jakiś Dżender jest u nas w domu, bo on tak samo jak Duża sprząta i umie gotować. Mówi też, że my również musimy nauczyć się sprzątania i po równo wszystko robić, bo jesteśmy Dżendery i wtedy się śmieje. Ja nie jestem żaden Dżender! Ja jestem Filipek. Ewentualnie, tak jak Mati wspomniał, mogę nazywać się Do Skonałość. Ale jakiś Dżender, to ja sobie wypraszam. Poza tym co jest śmiesznego w tym, że będziemy sprzątać? Cokolwiek to znaczy. Zauważyłem, że jak Duża mówi „dzisiaj chcę posprzątać”, to Duży zabiera nas na spacer. Cieeekawe, co ona wtedy robi. To są jakieś tajemnicze sprawy, te sprzątania i być może jest to fajne. Innym razem, jak Duży chce sprzątać, to Duża nas zabiera. Oni chyba lubią sprzątać, bo często to robią. Skoro to jest takie fajne, to trzeba będzie ich przekonać, żeby nam też pozwolili sprzątać. Ja też chyba zasługuję na odrobinę przyjemności, prawda? Znaczy obaj, bo Mateuszek też zasługuje, a co!

Tak w ogóle, to dżender, to chyba jest jakaś modna „naimia„, bo słyszałem ją już kilka razy w różnych rozmowach Dużych z innymi dużymi, gdy myślą, że ja śpię w mojej kuwecie, a ja nie śpię, tylko słucham. Trzeba troszkę ich podsłuchiwać, bo nigdy nie wiadomo, co mogą wykombinować. Jednego dnia dadzą nam bananę, człowiek się rozczuli i ucieszy a innego dnia jak dofasolą nam znowu szczypienia, to ja dziękuję.

Podobno jest już jesień. Tak powiedziała nam dzisiaj babcia. Nie wyjaśniła do końca, co to znaczy, ale powiedziała, że już jest jesień, zimno i że musimy się cieplej ubierać. Ale nam jest ciepło! Ile można na  nas warstw nakładać? Wydaje mi się, że oni chcą, żebyśmy nie mogli się ruszyć. Bo jak nas tak opatulają, to nie ma jak palcem kiwnąć. Ciekawe, czy im by się tak podobało… takie ciepło, leżenie, patrzenie w niebo i bycie wożonym wszędzie. Nooo jestem ciekaw…

Mateusz mówi, że musimy nauczyć się podnosić. On już podciąga się trzymając ręce Dużej. Stęka wtedy i sapie ale udaje mu się siadać. Tylko Duża się martwi, że to jednak za wcześnie i może źle wpływać na jego plecy. A Mati się uśmiecha i twierdzi, że co tam plecy! On widzi świat! Podobno inaczej wygląda jak się siedzi. Ja tam nie wiem, ja wolę ćwiczyć przewracanie się z pleców na brzuszek i odwrotnie. To też jest zabawne, bo można się powyginać. No i Duża wtedy się tak zabawnie cieszy. Pewnie ona nie umie się tak przewracać i dlatego tak przeżywa. Muszę ją nauczyć.

Dzisiaj jestem zmęczony. Duża mówi do nas czasami „oj umęczon jesteś, umęczon”. Chyba ona sama jest umęczon. Ja po prostu czuję się lekko zmęczony, bo jednak dużo się dzieje. Brokułała, banana, cała ta dyskusja o dżenderze i sprzątaniu. A po co dyskutować? Czy nie możemy sami decydować, kto co robi w tym sprzątaniu? I skoro jest to takie fajne- podzielmy to równo, żeby nikomu smutno nie było. Tak mi się wydaje, ale ja jestem jeszcze malutki, ważę dopiero ponad sześć kilogramów i mogę się nie znać.

Teraz pójdę spać, jak się wyśpię, to pomyślę, jak przekonać Dużych, żeby się z nami po równo podzielili tym sprzątaniem.

Tymczasem, niech moc banany będzie z wami!

Pozdrawiam,

Filipek Umęczon z domu Do Skonałość.

 

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz