RSS
 

Kuweta, babcie i Anglicy, czyli dlaczego Duzi to szczęściarze…

17 lis

kuweta

Pamiętacie, jak mówiłem, że Duzi noszą nas w kuwetach? Okazuje się, że kuwety to takie coś, że jest tego wiele i każde z nich służy do czegoś innego. Bo na przykład nas noszą w kuwetach, mamy dużą kuwetę, którą nazywają wózkiem. Ale też na przykład Cipcip zwany Bobkiem (chyba) i Taśtaś zwany Jaskierem  (też chyba), również mają kuwety. Nie wiem co z tymi kuwetami robi taki Koty, bo nie widziałem, żeby Duzi go nosili w kuwetach, Koty sam sobie chodzi po domu i tyle. To po co mu ta kuweta? Może w niej śpi? Mateusz mówi, że raz widział, jak Duża sprzątała jakąś kuwetę i mówiła, że tam jest piasek i że nie wolno się w nim bawić. Próbujemy rozgryźć, co to jest ten piasek i dlaczego nie wolno nam się w nim bawić, ale chyba musimy nieco uważniej poobserwować, bo wychodzi nam na razie z tego tyle, że Cipcip i Taśtaś się tam bawią. Tylko nie wiem w co się bawią, bo jak tam są, przez chwilę to potem Duża leci do góry i mówi, że znoooowu piekielne zapachy się unoszą. Ale jak? Przecież piekielne zapachy są w naszych pieluszkach (czasami!), to co mają zabawy naszych Kot do tego? Mówię Wam… czasami to wszystko jest bardzo, bardzo skomplikowane. 

Jakby nie patrzeć, wychodzi nam jedno: kuweta to bardzo ważne narzędzie, z różnym przeznaczeniem, bez którego Dużym byłoby ciężko.

Duża mówi, że wszyscy jesteśmy szczęściarzami, ale ona i Duży to najbardziej. Bo mówi, że to, że nas ma, to wielkie szczęście (no ja myślę… ). Ale mówi też, że mają szczęście do swoich rodziców. Bo podobno im pomagają w różnych rzeczach związanych z nami i że nas kochają mocno. My z Mateuszem, to twierdzimy, że babcie po prostu tak nas lubią, że chcą z nami być ciągle, a Duży z Dużą to mówią, że są wdzięczni, że mają taką pomoc. I też mam zagwozdkę, bo skoro tacy jesteśmy fajni, że babcie chcą z nami spędzać czas, to co się ci nasi Duzi tak tym wzruszają? Z nich są chyba trochę mięczaki, bo ostatnio jak się uśmiechnąłem do Dużej to powiedziała, że wyciskam jej łzy z oczu. Jeju, jaka ona jest miękka! Mateusz mówi, że to dobrze, bo to nam się przyda na później. Tu się spojrzy, tam się strzeli uśmiechem i już… banana i japko pod nos, podniosą, ukołyszą, a nie ciągle tylko by chcieli, żebym leżał i ćwiczył przewracanie się na brzuch! To faktycznie.. lepiej jak jest taka miękka ta nasza Duża. Da się więcej załatwić. 

Z drugiej strony, Duża kiedyś mi wyszeptała, że ma nadzieję, że będę  mondry, ale nie będę cfaniakował. To jest dla mnie nowość, ale Mateusz mówi, że już prawie rozumie o co jej chodzi. Jeszcze tylko kilka dni i będzie miał to rozkminione na amen. Póki co wiemy tylko tyle, że mondry jest dobrze a cfaniakował to tak chyba średnio.

Babcia Jasna ostatnio zaczęła z nami siedzieć przy takim dużym czymś, na co mówi okno. Wtedy widzimy dużo nowych rzeczy, jeżdżące duże kuwety, obcych Dużych na ulicy i czasami taki Koty sobie przejdzie, co nie jest ani Cipcipem ani Taśtasiem. Ogólnie nudy nie ma. Jak się babcia nudzi to nas bierze na ręce, nosi, przytula i już się nie nudzi, a że my dbamy  o to by się nie nudziła, to często się domagamy noszenia. Nie, że musimy być noszeni. Po prostu dbamy, żeby babci się nie nudziło, bo jeszcze przestanie przychodzić i co wtedy?  Tak samo zresztą robimy z Dużymi i z Babcią Ciemną, bo lepiej dbać o nich, żeby nie dopadło ich znudzenie. 

Ostatnio byli u nas goście. Goście to takie coś, że przychodzą do nas obcy Duzi i są u nas tak długo, że już nie są aż tacy obcy. I ci goście nazywali się Anglicy. Duży mówił z Dużą, że ci Anglicy mówią trochę inaczej i faktycznie, coś tam inaczej brzmiało, ale śmieją się tak samo. I ten jeden, to nawet mnie tak rozśmieszył, że aż mnie skręcało ze śmiechu. Ogólnie mili byli ci goście. Dużo się z nami bawili, byli z nami na spacerze. I zauważyłem jedną ciekawą rzecz – oni też nie śpią! Dziwne, co? Jak szliśmy spać, oni siedzieli, jak się obudziliśmy  - też nie spali. I teraz nie wiemy, czy to dlatego, że wszyscy Duzi nie lubią spać, czy po prostu nasi Duzi zapraszają do nas tylko takich właśnie nielubiących spać. Aż strach pomyśleć… Bo może kiedyś i nam będą kazali nie spać? Ojoj.. Najwyżej będzie bunt! 

Podobno opanowałem sztukę wymuszania do perfekcji i nazywają mnie Pilocikiem. Bo jak się mnie trzyma i siada to włącza mi się alarm. Mam podobno jakiegoś auto pilota czy coś. Ja tam nic nie mam. Po prostu dbam, żeby się nie zanudzili, czy to takie złe?

Niech ci nasi Duzi szczęściarze też mają coś z życia, no nie? ;)

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz