RSS
 

Skok rozwojowy, drzemki i gitary, czyli robi się coraz ciekawiej…

21 lis

Podobno mamy z Filipkiem skok rozwojowy. Duża nie mówi dokładnie, dokąd mamy skakać i nie mówi też, jak mamy skakać skoro nie umiemy chodzić, No, ale podobno to mamy robić. I świadczyć ma o tym nasza trudność w zasypianiu. Ja tam nie wiem, wydaje mi się, że zasypiam całkiem sprawnie. Może w ciągu dnia czasami nieco trudniej, ale to nie moja wina, że wokół jest tyle ciekawych rzeczy! Ostatnio znowu Duża zabrała mnie, a potem Filipka na wycieczkę po domu. Było bardzo ciekawie. Opowiadała, że „tu będziecie myć naczynia”, a „tu będziecie się bawić z kotkami” i jeszcze „tu będziecie sobie układać klocki”. Mówiła też, że nie wolno biegać po schodach. Ciekawe…. Ona biega… to dlaczego nam niby nie wolno? Nie, żebym miał zamiar tak od razu biegać, ale skoro ona biega, Koty biega, Duży biega, to dlaczego ja nie mogę? Może chodzi o to, że jak się biega to jest hałas? Oni strasznie tupają, Duża mówi, że tupajanie Kotów słychać jakby stado konini przebiegało. Nie wiem co to są te koninie, ale faktycznie nasze Koty potrafią mocno tupajać. Zresztą Duża z Dużym też.

Ostatnio było śmiesznie, bo Duży co chwilę w coś wchodzi. Potrafi wejść w drzwi, w ścianę, wtedy tak śmiesznie mówi różne rzeczy, za które Duża mu głowę suszy i mówi, że ma uważać, bo my się nauczymy. Ja się nic nie nauczyłem bo to zawsze tak szybko powiedzą, że nie zdążę zapamiętać. Jedyne co Duża kiedyś powiedziała i zapamiętałem, to była dodiaska. Szła do kuchni i uderzyła stopą w nogę od stołu i wtedy właśnie głośno powiedziała dodiaska – a o tym, co się stało, opowiadała potem Dużemu. Najwyraźniej oni oboje mają problem z trafianiem w różne rzeczy. Myślę, że przyczyna jest jedna- stanowczo za szybko chodzą! Po co się tak spieszą? Filipek zastęka, Duża leci szykować butelkę, przy okazji strąci kubek, nadepnie Kotemu na ogon i jeszcze moje mleczko wychlapie naokoło. Wydaje mi się, że gdyby jednak nieco wolniej robiła wszystko, o wiele mniej dodiaski by mówiła. Z drugiej strony, nie wiem czy chciałbym, żeby robiła wszystko powoli, bo wtedy jeszcze dłużej czekałbym na butelkę. Może lepiej jednak, jak się tak spieszą. Muszę powiedzieć Filipkowi, żeby nie mówił im nic, bo jeszcze faktycznie wbiją sobie do głowy, że nie ma po co się spieszyć. Lepiej niech myślą, że trzeba szybko się ogarniać jak stękniemy, a co tam. Przynajmniej dostajemy butelki jeszcze zanim nas głód dopadnie i brzuszki nam burkają.

Tak w ogóle, to to całe spanie w ciągu dnia to się drzemki nazywa. Drzemki mamy kilka razy w ciągu dnia, wtedy nam Duża albo Babcia śpiewają, całkiem ładne piosenki. Oczywiście nie pozwalamy się uśpić zbyt szybko, bo jednak nie wiadomo do końca, jaki one mają cel w tym, żebyśmy my spali w ciągu dnia. Jak jest jasno. Dziwne, nie? No więc, od jakiegoś czasu troszkę się znowu wymieniamy. Dzisiaj na przykład, Filipek sobie pospał, a gdy w końcu ja padłem, obudził się i pilnował. My nie możemy być pewni, czy czasami oni czegoś nie kombinują. Jeśli chodzi o te drzemki, to jedno jest fajne – jesteśmy po nich wypoczęci. A to się przydaje, bo Duzi coraz bardziej męczą nas różnymi zabawami.

Duży nam codziennie gra na tym swoim gitarze, wychodzi mu to całkiem nieźle. Ostatnio dał mi nawet dotknąć gitara, ale było fajnie! Na Filipku gitar nie robi żadnego wrażenia, on woli patrzeć na Koty. A gitar jest taki fajny! Duży puka w niego, albo robi tak, że fajne melodie z niego płyną . On mówi, że gra na gitarze. Niech będzie, że gra. Podobno chcą nam z Dużą śpiewać i grać jakieś stare pszeboje, które mają nadzieje, że polubimy. Zobaczymy, wszystko zależy od tego, jakie to będą piosenki. My lubimy jak nam śpiewają, że kundel bury wpadł do dziury, albo, że tata dał mi psa a pies cztery łapy ma. I jeszcze fajne jest to jak stokrotka rosła polna a nad nią szumiał gaj. Nie rozumiemy do końca tych piosenek, bo za dużo wszystkiego jak dla nas, ale i tak nam się podobają. Babcia za to nam fajnie śpiewa, że w górze tyle gwiazd – co to są gwiazdy? Ja nie widziałem nigdy takiego czegoś, a często patrzę do góry. Coś mi tu nie gra…. ale też i nie pierwszy raz. Duzi mają talent do mówienia o czymś, czego nie ma, nie widać albo nie wiadomo co to jest. Ale o tym innym razem…

Jakby nie było, robi się coraz ciekawiej. Uczę się na przykład siadania. Filipek też. Ale Duzi nie chcą nas ciągnąć do siadania, każą nam samodzielnie się podciągać, a to wcale nie jest proste. Ciekawe, czy oni tak umieją! Ale siadanie jest fajne. Wszystko wygląda inaczej i gdy musimy leżeć, nie podoba nam się już, że widzimy tylko to co u góry. Chcemy siedzieć! Najlepiej cały czas, żeby Duzi nas trzymali.  Siadanie na śniadanie – tak mówi Duża, gdy próbuję rano usiąść w mojej kuwecie- łóżeczku.

A wy umiecie siadać? Prawda, że to jest całkiem przyjemne? Tylko, dlaczego Duzi nie chcą nas trzymać na siedząco cały czas, dodiaska!

Na mnie już czas. Takie siadanie, zabawy i skoki rozwojowe są bardzo męczące i troszkę mi się już oczy zamykają.

Następnym razem opowiem, jak to Babcia Jasna myślała, że to Koty, a to byłem ja i podobno ją zaskoczyłem. Ale ciiii.. o tym następnym razem, chyba, że Filipek wygada się przede mną.

Na koniec taka myśl – nasi Duzi chyba ciągle mają skoki rozwojowe, skoro tak mało śpią… nie sądzicie? ;-)

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz