RSS
 

Drugi ząb, merykrysmas i szczypienia, czyli jak nas oszukano…

14 gru

Dawno już nic nie mówiłem, ale wierzcie mi – byłem bardzo, bardzo zajęty! Mateusz zresztą też. No, ale od początku.

Otóż, Duzi nas oszukali! I to jak! Bo Mateusz dostał swój jeden ząb i już był całym pakietem. I myśleliśmy,  że na tym się skończą nasze cierpienia. A tu nagle, się do mnie drze, że go znowu boli i swędzi w buzi i bum! Drugi ząb! Dlaczego nas nikt o tym nie uprzedził, że będzie więcej niż jeden ząb?! Normalnie nas oszukali i trochę się na nich obraziliśmy, ale nie wiemy czy to zauważyli. Bo jak im focha strzeliliśmy, to Duża tylko powiedziała, że pewnie zmęczeni jesteśmy bo ciśnienie jakieś niskie czy coś. Oni czasami serio nie kumają…

W każdym razie, okazuje się, że na jednym zębie się nie kończy! W sumie zastanawiałem się, czemu jak Duzi się uśmiechają to im wystaje dużo dziwnych białych rzeczy. No i się wydało. Oni też mają zęby! I to nie jeden, nie dwa, ale naprawdę dużo! Oni to dopiero są pakiety, co? I oszukisty!

Ja nadal nie mam ani jednego ani drugiego zęba. Ale poczekam sobie, poczekam, a jak już swoje dostanę, to tak przygryzę Dużej nos, że popamięta! Ciekawe tylko po co nam ten drugi ząb…

Od niedawna Duża nam włącza coś, na co mówi radjo- to coś nam śpiewa różne piosenki, dużo też mówi, rzeczy, których nie rozumiemy. I ostatnio Mama śpiewała nam z tym radjem  piosenkę, że merykrysmas coś tam coś tam. Podobno jakieś święta się zbliżają, podsłuchałem, jak Duża mówiła, że już chce choinkę ubrać, żeby zobaczyć nasze miny. A Duży się zaśmiał, że posadzi nas pod tą choinką, w pudełeczka, bo fajne prezenty jesteśmy. Niech sam sobie siedzi pod jakąś choinką, w pudełku, prezent jeden! Mnie tam wygodnie na moim foteliku, Duża włącza mi coś co brzęczy i śmiesznie mnie gila w plecki. Podobno leżaczek ma bibrację  i jak tak bibruje,  to jest całkiem śmiesznie.

Z tym merykrysmasem, to jeszcze musimy obczajkę zrobić z Matim, bo coś nam się nie zgadza. Dużo nazw na to mają, ciągle gadają o prezentach dla innych i dla nas, a nic jakoś nie widać, nic się nie dzieje. Pewnie znowu nas oszukają, jak z tymi zębami. Ja tam już naiwny nie będę. Ale jak mnie posadzą w pudełku pod choinką, to naprawdę się zdenerwuję. Bo ja nie wiem, co to jest choinka i nie wiem, czy chcę pod nią siedzieć! Chociaż.. siedzenie jest całkiem miłe, powiem Wam. Szkoda, że jeszcze sam nie umiem, bo jak mam liczyć na Dużych to lipa bo mi nie pozwalają za często, bo że niby sobie plecy uszkodzę, czy coś. Czy oni czasami trochę nie przesadzają? Jak siedzenie może plecy uszkodzić? Takie miłe, fajne coś… no niemożliwe!

Byliśmy niedawno na kolejnym szczypieniu. Bolało jak nie wiem, wzięli nas z zaskoczenia! Duża nas tym razem trzymała na kolanie, inna miła Duża coś do nas tam ćwierkała i naaagle jak zabolało, jak zaszczypało… aż przestałem oddychać! Moja Duża kazała mi w buzię dmuchnąć, a ja nie mogłem normalnie głosu z siebie wydać. Duża potem mi powiedziała, że następne szczypienie będzie dopiero za rok i wtedy to będę już mógł panią pigułę ugryźć. Cóż.. nie powiem…kuszące to! Ale dlaczego musimy mieć znowu szczypienie? To naprawdę nie jest miłe! Nie wiem, czy Mateusz też stracił oddech, bo moja Babcia Jasna mnie zabrała stamtąd i przytulała, to pomogło. Potem mi tylko Mateusz powiedział, że za to, że mi takie kuku zrobili, to on Dużemu, na którego mówili doktor, zabrał jego zabawkę, jakiś stetopsok.  I próbował mu nie oddać, ale się nie dało. No to Mati kopnął go w brzuch, napluł mu na rękę i jeszcze go wyśmiał, ale ten doktor nie zrozumiał chyba bo się tylko uśmiechnął do Matiego. Nie szkodzi, fajnie, że Mateusz mu pokazał!

Ostatnio już tak nie udajemy, że siebie wzajemnie nie widzimy. Przypadkiem to wyszło, bo jak leżeliśmy na brzuszku i spoglądaliśmy na świat, Mateusz się zagapił i zaczął się do mnie uśmiechać. Zrobiłem wtedy coś, na co Duża mówi fejspalm,  i cicho mówię „stary, bo się wyda”, ale już było za późno, bo Duża zaraz za to swoje gadające pudełko złapała i do Dużego nagle mówi: „Młodzi się zauważają i uśmiechają do siebie!”. I się rypło. Wydało się na amen i już się nie odwyda.  Nie da się ukryć tego, co raz się odkryło, no nie? Nikt nam już nie uwierzy, więc uśmiechamy się teraz ile chcemy. W sumie jest to miłe, bo można normalnie, bez udawania, pogadać sobie przez szczebelki. Oni i tak wiedzą, że my ich pilnujemy. Zwłaszcza teraz, gdy okazało się, że oszukali nas z tymi zębami. Więc w dzień zawsze śpimy na zmianę. Kto wie, co jeszcze przed nami ukrywają. Może trzeci ząb, co?! Pewnie tak…skoro oni mają ich tyle, to pewnie my musimy też mieć co najmniej trzy. No nic, przetrwamy to jakoś, bo co mamy zrobić? Przecież i tak nikt nas nie posłucha.

Uciekam spać, bo jutro kolejny męczący dzień. Merykrysmas!

 
1 komentarz

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~CIOCIA MARIA Z NAD MORZA

    15 grudnia 2014 o 14:41

    MERYKRYSMAS MAŁYM I DUŻYM ;)