RSS
 

Notki z tagiem ‘rodzicielstwo’

Bliźniaki kontra babcia, podwójne uderzenie i donica, czyli w kupie siła…

17 mar

Będzie, będzie zabawa, będzie się działo i znowu nocy będzie mało! – taką piosenkę śpiewa nam ostatnio Duża i mówi, że to o nas. Zabawa jest owszem, ale nocą wcale nic ciekawego się nie dzieje. Czasami się obudzimy, bo jeść nam się chce, albo zaboli nas ząbek, co wychodzi, ale bez przesady, my tam się wysypiamy.

Duzi nas nie doceniają i przekonała się o tym babcia Atka. Otóż Mateusz jak zwykle rano, wyprodukował swoją broń bibelogiczną, potocznie zwaną Wielką Śmierrrrdzącą Kupą Z Piekła Rodem i babcia musiała oczywiście mu tę kupę zabrać. No bo po co zostawiać człowiekowi jego własną kupę. Nie, trzeba zabrać, wyrzucić i dać nową pieluszkę, wygodną, owszem, ale jednak całe to zabieranie, mycie, zmienianie… to taki wysiłek, zupełnie niepotrzebny nikomu! No, ale skoro już tak muszą, niech tak robią, próbujemy walczyć, ale zawsze nas oszukają, bo dadzą coś do zabawy. W każdym razie, babcia zmieniła pieluszkę Mateuszkowi i okazało się, że jego rajstupki się gdzieś zapodziały i musiała iść po nowe. Wsadziła więc Matiego do końca  w pieluszce i poszła na chwilę do góry. (Koniec to takie coś ze szczebelkami, jak łóżeczka,ale większe i nie takie miękkie, ale też fajne, bo można się w nim turlać, pełzać i nawet stać!) Mateusz sobie leżał w tym końcu, bo mu się stać nie chciało, po czym zdjął pieluszkę, bo przecież bez pieluszki jest o wiele fajniej. Wchodzi babcia, a Mati leeeeje i leeeeje na podłogę, na łóżeczko stojące obok, na siebie. Dobrze, że ja nie dostałem, bo musiałbym mu oddać! Babcia za głowę się złapała i musiała zając się tym bajzelem, który Mateusz -”tenurwipołeć” zrobił. I to było fajne, bo ja wtedy miałem czas dla siebie. A, że babcia zostawiła na schodach moją miseczkę z resztą kaszki od śniadania i z końca było do niej blisko, to pobawiłem się w smarowanie. Wiecie, jakie to jest przyjemne? Smaruje człowiek kaszką takie szczebelki, podłogę, schody, kocyk… Ale najfajniej smaruje się własne rączki i buzię. Troszkę sobie przy tym pojadłem jeszcze. Było naprawdę miło. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego babcia złapała się za głowę drugi raz. Przecież nie nasikałem nigdzie! A mogłem!

Jak już babcia sobie posprzątała i, niestety, umyła mnie z kaszki, to ubrała nas na spacer. Mateusz czekał w łóżeczku w korytarzu, aż babcia mnie wykończy i nudził się. A Duzi mają takie fajne różne cosie, co się kwiaty nazywają. I już niejeden raz mieliśmy ochotę to zrzucić i zobaczyć co będzie. I dzisiaj Mateusz miał już taki kwiat z donicą w ręce! Już ją zrzucił z szafki, ale akurat wpadła Duża i niestety w ostatniej chwili złapała kwiat. SuperHardkorMamaCoPsujeZabawę – to jest nasza Duża. Łapie donice w locie i jeszcze się cieszy. Ale spokojnie, spokojnie. Jak już wiemy, że tak można – odczekamy, uciszymy ich czujność i przyatakujemy. .

Duża w każdym razie powiedziała, że się zaczęło. Podwójne Uderzenie jakieś, że zaczyna się jazda z górki bez trzymanki i pewnie niedługo konieczny będzie remont. Co to jest remont? Na pewno coś fajnego i dziwię się, że jeszcze nam tego nie dali.

A w ogóle, to ja umiem już stawać na kolankach i prawie siadać. Nie miałem na to ochoty, ale Mateusz mówił, że więcej wtedy widać i faktycznie. Podobało mi się, jak zobaczyłem więcej. I w wózku też siedzimy. Okazuje się, że na spacerach jest dużo więcej do oglądania, niż niebo. Dlaczego oni tak długo to przed nami ukrywali? Spiskują, jak nic. Ale co tam, my też spiskujemy. Teraz już oficjalnie nadajemy, bo oni nas i tak nie rozumieją.

Duża mówi, że mam pozycję „Na Surykatkę” jak staję na kolankach. A babcia Inka mówi, wyglądam wtedy jak piesek pjejrowy. Wyglądam, jak wyglądam, ważne, że widzę więcej.

Dzięki temu, że mamy fajne duże okno, widzimy nie tylko różne rzeczy, ale przeróżnych Dużych. I mamy też koleżankę. Przechodzi codziennie obok naszego okna i do nas macha. Duża mówi, że ją do nas zaprosi kiedyś, ale, że podryw odpada, bo ona jest dla nas za stara. Podobno ma dużo więcej lat niż my, bo aż dziewięć. A co mnie obchodzi ile ona ma lat? Ja nie mam lat wcale i czy to jest jakiś problem? I tak będę się do niej uśmiechał i mrugał do niej a Mateusz na pewno ją ściśnie z całą siłą swojej sympatii. Boleśnie, czyli.

No nic, nagadałem się, a teraz uciekam, bo odkąd pełzamy i raczkujemy, w domu jest tyle do zrobienia, że nie wystarcza nam czasu. Czy wiecie, że można wkładać palce do końtaktów? Niestety u nas nie można, bo Duzi coś powkładali w nie, jak zwykle – zostawiają najlepsze dla siebie. Jestem tego pewien, bo widziałem, jak Duży wyciąga to coś z końtaktu i potem grzebie przy tym i wkłada coś innego. Oni się bawią, a nam nie dają! Nie dam im mojego gryzaka, o!

Miłego dnia życzę i radzę z nami nie zadzierać. Duży mówi o nas: „Mafia z Mińska – Mateusz zaślini a Filip zajęczy na śmierć”.

I z tym pokojowym ostrzeżeniem, żegnam się mile, życząc przyjemnego dnia!

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii, Bliźniaki

 

Pan od zmywarki, kubek kawy i dom wariatów, czyli najkrótsza kolęda świata…

23 lut

Była u nas kolęda!

Kolęda, to jest takie coś, że przychodzi ten ksionc, co nam dawał chrzesta, nie ten sam, ale podobny. I on właśnie u nas niedawno był i mówił różne rzeczy, co się modlitfy nazywają. Znaczy, najpierw weszli z innym Dużym i śpiewali, że przybiegli pasterze i stada aniołów zleciały, jakies takie historie. I jak już pośpiewali, to wtedy ten ksionc mówił różne rzeczy, a wszyscy go słuchali. Tylko pan od zmywarki go nie słuchał. Bo w tym czasie był u nas pan od zmywarki. Nie wiemy dokładnie, kto to taki, ale Filip mówi, że skoro on nie musiał słuchać tego ksionca, to musiał być jakiś ważny gość. W każdym razie, ksionc chyba chciał pić, bo mówiąc, patrzył cały czas na kubek z kawą, który zostawiła na stoliku nasza babcia Inka. (Okazuje się, że nasze babcie nie mają na imię Jasna i Ciemna, tylko Atka i Inka, ładnie, co?).

Duża powiedziała później, jak ksionc sobie poszedł, że nie zauważyła w tym całym , chałosie,   że kubek został na stoliku. A babcia podsumowała wszystko tak, że istny dom wariatów był tego dnia, więc i kolęda normalna być nie mogła. I chyba coś w tym jest, bo nawet ten ksionc, jak już skończył mówić swoje modlitfy, to spojrzał w końcu na nas, zamiast na kubek i powiedział, że widzi, że mamy ręce pełne roboty i nie będzie przedłużał, tylko nam zostawia obrazek. Duża nam go pokazała, tego obrazka, całkiem ładny, tylko mały i nie dała nam go pogryźć, a szkoda. Na pewno gryzłoby się go równie dobrze, jak te inne obrazki co nam daje i mówi, że to książki.

Owszem, byliśmy wtedy mocno zajęci z Filipem, bo on próbował wyjść z fotelika, a ja pilnowałem pana od zmywarki. Ważny, czy nie, pilnować trzeba. Był niebezpiecznie blisko naszych miseczek z kolacją, a my lubimy nasze kolacje. Miło ze strony tego ksionca, że zauważył, jak mocno zajęci jesteśmy z tym wszystkim, mając też Dużych na głowie. Istny dom wariatów, faktycznie, bo tuż przed wejściem ksionca, Duża stawiała na stoliku świeczki, ale, jak potem skomentowała, ich nie zapaliła. Potem biegała, porządkować, bo jej się nie podobało, że zabawki leżą. Pewnie chodziło o to, że pan od zmywarki przyszedł. Jak są u nas goście, to Duża zawsze zbiera zabawki, pewnie się boi, że je nam zabiorą. Dobra z niej kobieta.

W tym czasie Duży był nie do opanowania! Zamiast nam pomagać w naszych ważnych zajęciach, on przestawiał co chwilę różne rzeczy, przestawił na przykład Dużej świeczki ze stolika na szafkę i w ten sposób na stoliku został tylko kubek kawy, o którym już wspomniałem. Duży rozmawiał też z panem od zmywarki i z babcią Inką. Mówię Wam, byli nie do ogarnięcia. Ksionc widać się zna, skoro od razu podsumował sytuację. Najspokojniejsi w tym wszystkim byliśmy my.

W każdym razie, była u nas najkrótsza kolęda świata, tak podsumowała Duża. Kiedyś była u nas najkrósza Wygilaja świata, a teraz kolęda. Czy to znaczy, że u nas wszystko zawsze będzie najkrótsze na świecie? Całkiem możliwe, że przyczyną wszystkiego są Duzi. Zobaczymy, co będzie dalej, bo jeśli wszystkie ciekawe rzeczy mają być tak krótkie, to musimy z nimi poważnie porozmawiać.

Ciekawe, czy przyjdzie do nas znowu ta kolęda niedługo. Zawsze to jakaś rozrywka. Trzeba pogadać z Dużymi, żeby coś zorganizowali, w końcu też lubią gości, no nie?

Tymczasem do następnego!

 

 

 
Komentarze (15)

Napisane w kategorii Bliźniaki